czwartek, 1 czerwca 2017

Mitologia – Stado (Zaślubiny Boga Nieba z Ziemią)


[Jedno z najważniejszych pogańskich świąt słowiańskich, posiadające bardzo starożytną metrykę i przez wieki intensywnie, choć bezskutecznie zwalczane przez kościoły chrześcijańskie.

Jako dotyczące Najwyższego Boga Nieba, Wielkiego Kowala Swaroga (stwórcy, ożywiciela i gwaranta ładu całego Kosmosu (Nieba i Ziemi), te najważniejsze w Mitologii „Gody”, zwane „Stadem”, trwały najdłużej (nawet do dwu tygodni kalendarzowych), począwszy od tzw „Zielonych Świątek” (dzisiaj, pod wpływem chrześcijańskim zwanych „Zesłaniem Ducha Świętego”), aż do Letniego Górowania Słońca (pod wpływem chrześcijaństwa zwanego „Nocą Świętego Jana”). Do dzisiaj praktykowane przez lud, szczególnie wiejski, obrzędy tego święta dotyczące mają tak starożytną genezę, że ich sens i znaczenie są już obecnie zupełnie zapomniane.]


Jak już wspominałem w cyklu „Mitologia – Archetyp mitologii indoeuropejskiej” (niniejszy artykuł stanowi w większości przypomnienie tego tematu), po „siłowym” z przyczyn politycznych wprowadzeniu na ziemie słowiańskie chrześcijaństwa, owa ludowa uroczystość „Stada” (czyli „mitycznych godów weselnych”) będzie już nieco „zakamuflowana”, a ślubnych boskich małżonków będzie się nazywać „Iwan da Marija” (por. ruskie „Byliny”, gdzie Bóg Nieba to „Iwan Timofiejewicz”, a w folklorze białoruskim np. „Iwan Kupała” [od „kup” - „jarzyć się ogniście” lub „kąpać” - pierwsza obrzędowa kąpiel w roku - „Święty Jan wodę chrzci”]). To zupełnie ludowe określenie, przeniesione następnie na imię pospolitego kwiatu (Bratka), symbolicznie oznacza „kazirodczą miłość Brata i Siostry” (Incest), jako że Swarog (Iwan) i Mokosza (Marsza Marija) byli w mitologicznym sensie rodzeństwem.


Na temat rozpoczęcia przebiegu tych pogańskich obrzędów podaje Wikipedia:
Zielone Świątki – polska ludowa nazwa święta majowego lub czerwcowego, według wielu badaczy pierwotnie związanego z przedchrześcijańskimi obchodami święta wiosny (z siłą drzew, zielonych gałęzi i wszelkiej płodności), przypuszczalnie pierwotnie wywodząca się z wcześniejszego święta zwanego Stado (jego pozostałością jest ludowy odpust zielonoświątkowy), a obecnie potoczna nazwa święta kościelnego Zesłania Ducha Świętego. W Niemczech pod nazwą Pfingsten.

Stado – dawne święto słowiańskie, wywodzące się z czasów przedchrześcijańskich, najprawdopodobniej związane z kultem płodności.
Pierwsza wzmianka o Stadzie (o święcie konkretnie pod tą właśnie nazwą) pojawia się w Kronice Długosza, który opisuje je jako igrzyska urządzane w pewnej porze roku na cześć bóstw. Miało być to radosne święto, w czasie którego zbierali się mieszkańcy całej wsi i okolic. Obchodom święta towarzyszyły śpiewy i tańce, a jego głównym elementem były zawody sportowe. Według kronikarza święto to obchodzone było w okolicy chrześcijańskich Zielonych Świątek. Podobne święto, jednak bez podania nazwy, jest także często potępiane w kazaniach XV-wiecznych kaznodziejów i moralistów.
O starosłowiańskim święcie obchodzonym we wtorek lub środę około Zielonych Świąt wspomniał także Kosmas z Pragi odnotowując, że tańce i igrzyska poświęcone były duchom przodków. Również na Rusi w siódmy czwartek po Wielkanocy zbierano się pod brzozami, składano ofiary z kaszy, pierogów i jajecznicy, a następnie śpiewano i tańczono. Na obszarze Rusi w okolicach Zielonych Świątek obchodzono także podobne do wspomnianego przez Długosza Stada tygodniowe święto, zwane rusałczym tygodniem. Możliwe zatem, że było to ogólnosłowiańskie święto, którego obchody trwały nawet tydzień, a jego kulminacją była Noc Kupały.
Zdaniem Karola Potkańskiego w XVI wieku nastąpiła chrystianizacja święta, a jego pozostałością jest ludowy odpust zielonoświątkowy.”


1. Święto „Stado” (dawny malunek) (źródło: Internet, str.: https://www.slawoslaw.pl/zielone-swiatki-i-stado-celebracja-wiosny-w-jej-pelni/



2. Schrystianizowane „Zielone Swiątki” (źródło: Internet, str.:

Zwyczaje

„Ludowe obyczaje związane z Zielonymi Świątkami mają swe źródła w obrzędowości przedchrześcijańskiej. Wpisane są w rytm przyrody, oczekiwanie nadejścia lata. Ich archetypem są magiczne praktyki, które miały oczyścić ziemię z demonów wodnych, odpowiedzialnych wiosną za proces wegetacji. Działania te miały zapewnić obfite plony. W tym celu palono ognie, domy przyozdabiano zielonymi gałązkami, tatarakiem, kwiatami (przystrajanie domostw zielonymi gałęziami miało zapewnić urodzaj, a także ochronić przed urokami). Niektórzy wycinali młode brzózki i stawiali je w obejściu. W ludowej tradycji ziemi dobrzyńskiej - choć już w sposób cząstkowy - zachowały się zwyczaje związane z kultem drzew i zielonych gałęzi. Bydło okadzano dymem ze spalonych święconych ziół, przystrajano wieńcami i kwiatami, a po grzbietach i bokach toczono jajka. W okresie późniejszym zasiane pola obchodziły procesje, niesiono chorągwie i obrazy święte, śpiewano przy tym pieśni nabożne.
W zależności od regionu nazywane były dawniej również Sobótkami (południowa Polska) lub Palinockami (Podlasie) - konsekwencja tego, gdy w okresie chrystianizacji próbowano przenieść obchody Nocy Kupalnej na okres majowych Zielonych Świątek (a dopiero później na termin pierwotnie bliższy temu pogańskiemu świętu, na specjalnie w tym celu ustanowioną wigilię św. Jana). Zielone Świątki szczególnie były popularne wśród pasterzy, którzy ucztowali i tańczyli przy ogniu. Zwyczaj ten do dzisiaj jest popularny wśród górali zagórzańskich i Podhalan, w sobótkową noc na wielu wzgórzach palą się widoczne z daleka ogniska, od których odpala się tzw. fakły (lub kozubki) - szczególny rodzaj pochodni, robionej z kory młodego świerka (w gwarze podhalańskiej smreka/smereka). Robi się z niej swego rodzaju sakwę na długim kiju, do której wkłada się żywicę. Z fakłami robi się pochody między poszczególnymi watrami (tj. ogniskami), a także obchodzi pola, szczególnie te zasiane, w celu odpędzenia złych duchów od zagonów i pól.
Tradycja Zielonych Świątek przetrwała również w Dolnej Saksonii (Pfingstbaumpflanzen) oraz na zachodniej Ukrainie.”

Obrzędy tego typu odprawiane były więc nie tylko na ziemiach słowiańskich przez Słowian, ale były widocznie tradycją ogólnie indoeuropejską, skoro odprawiały je też tradycyjnie np. ludy italskie, germańskie i celtyckie (patrz też dalej). [3]

Obrzędy „Stada” odprawiane były hucznie, ogniście i wesoło. Zbierano się wtedy gromadnie (Stado) na „jasnych” wzgórzach i Górach (pod gołym Niebem, a gdzieżby to niby indziej, skoro ślub brał Bóg Nieba ?), odbywały się niemal orgiastyczne tańce przy ogromnych Ogniskach (symbol Swaroga), ze skakaniem przez płomienie (Ogień działa „oczyszczająco”), zbiorowe uczty z obfitym jedzeniem i piciem napojów alkoholowych (piwo, miód), być może także pierwsze, rytualne kąpiele w pobliskich Rzekach (tzw Jan Kupała - „św. Jan wodę chrzci”), „puszczanie na wodę wianków” (symbol dziewictwa i Kosmosu zarazem ; widoczne wyraźnie konotacje wspomnianego święta z „wodną” naturą Matki Ziemi Wilgotnej) i „szukanie Kwiatu Paproci (symbolu bogactwa i pomyślności). Bardzo często i zupełnie „rytualnie” dochodziło na tych imprezach do kazirodczych stosunków braci z siostrami, do gwałtów oraz do symbolicznego „porywania dziewcząt”, które stać się miały w ten sposób „żonami” (co u Słowian bardziej stawało się obrzędem, niż potrzebą, gdyż „porywano” zazwyczaj dziewczęta wcześniej „zmówione”).


Najstarsze kronikarskie wzmianki o obchodach pogańskiego Stada sięgają przełomu XI i XII wieku. Kronika Herborda mówi wprost, że Stado świętowano 4 czerwca 1124 roku w grodzie księcia Warcisława w Pyrzycach. Podczas tych obchodów tańczono i śpiewano rozmaite pieśni, będące zapewne pochwałą rodzimych bóstw płodności – tj. Jarowita, Mokoszy, Łady, Roda i innych. O starosłowiańskim święcie obchodzonym w okolicach Zielonych Świąt wzmiankuje także Kosmas z Pragi, który w 1092 roku odnotował miejscowe zwyczaje tańczenia i urządzania igrzysk. Co ciekawe czeski kronikarz wspomina również o zwyczaju składania pod brzozami ofiar z jedzenia: kaszy, pierogów, jajecznicy itp. Z dużym prawdopodobieństwem można zatem założyć, że obchody Stada miały charakter ogólnosłowiański, wywodzący się jeszcze z zamierzchłej przeszłości.

Tak oto dawne pogańskie praktyki opisał w swej kronice Jan Długosz:
Na ich cześć ustanawiane były i urządzane igrzyska w pewnych porach roku, dla przeprowadzenia których nakazywano zbierać się w miastach tłumom mieszkańców obojga płci ze wsi i osiedli. Odprawiano zaś je prze bezwstydne i lubieżne przyśpiewki i ruchy, prze klaskanie w dłonie i podnietliwe zginanie się oraz inne miłosne pienia, klaskanie i uczynki przy równoczesnym przywoływaniu wspomnianych bogów i bogiń z zachowaniem rytuału. Obrządek tych igrzysk, raczej niektóre jego szczątki [istnieją] u Polaków aż do naszych czasów, mimo że wyznają oni chrześcijaństwo od 500 lat, powtarzane są co roku na Zielone Święta i przypominają dawne zabobony pogańskie dorocznym igrzyskiem, zwanym po polsku „Stado”, co tłumaczy się po łacinie „grex”, kiedy to stada narodu zbierają się na nie i podzieliwszy się na gromady, czyli stadka w podnieceniu i rozjątrzeniu umysłu odprawiają igrzyska, skłonni do rozpusty, gnuśności i pijatyki.


3. Taniec Sobótkowy wg Oskara Kolberga (źródło: Internet, J. Adamowski.)


Toteż kościół zwalczał te orgiastyczne obrzędy jak tylko potrafił, choć nigdy do końca mu się to nie udało. Jeszcze w XV wieku dochodziło do klasycznych tego typu obrzędów, na co skarżyli się duchowni, ale powoli obrzędy te traciły swój iście pogański wydźwięk, kościołowi udało się włączyć ślady tych obrzędów do swojej obrzędowości (tzw „zesłanie Ducha świętego”, „święcenie ognia i wody”, „chrzczenie wody” i kościelne „święcenie każdego ślubu” itp.). Odtąd władze kościelne nie zwalczały już tak intensywnie palenia Ognisk (z chrześcijańska zwanych „Sobótkami”) w Zielone Świątki i w tzw Noc świętojańską.


Na temat „Sobótek” tak pisze Wikipedia:
Święto i zwyczaj o podobnym charakterze istniały na terytorium imperium rzymskiego oraz historycznych Włoch gdzie nazywane było sobatiną (Parilia) na cześć bogini Pales i rocznicy założenia Rzymu, w Panonii palilią. W kręgu kultury celtyckiej święta Beltane ("powrót słońca") i związanego z nim rytuału składania ofiar z Wierzbina, również zapożyczonej we wschodniej Polsce z Rusi Nocy Kupały, w niektórych częściach Rosji na cześć Jaryła (Ярило) oraz Żywii (por. Siwa).
Zwyczaj znany wszystkim ludom Europy. W Polsce upamiętniony literacko w XVI wieku przez Jana Kochanowskiego. Kościół, nie mogąc wykorzenić z obyczajowości ludowej corocznych obchodów pogańskiej Sobótki, podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską.
(…...) Obecnie zwyczaj kultywowany jest w miastach i wsiach jako obchody ludyczne.
Etymologia niejasna. Palenie sobótek połączone było z obrzędami i tańcami. Na Mazowszu i Podlasiu obrzęd nazywany był kupałnocką, na Mazurach i Warmii palinocką. Na wschodniej słowiańszczyźnie zwany jest kupałą (błr. kupało ognisko, kupec tleć), inne. niemieckie Johannisfeuer ognie świętojańskie, norweskie St. Hansbål.”

Toteż Sobótki pali się nagminnie, choć nie tak już zbiorowo, do dzisiaj. W wielu regionach Polski „pod koniec tego wesela”, na Świętego Jana, gdzie indziej, np. w krakowskiem – w czasie „Zielonych Świątek” (np. w okolicach Olkusza).

Na miejsce tych obrzędów wybiera się tradycyjnie „jasne wzgórza”, na których już od wieków kościół zaprzestał stawiania swoich świątyń z racji trudnego dostępu nieraz, a co najwyżej na ich stokach stawiano często kapliczki (por. np. w Olkuszu kapliczki obok Góry Pomorzańskiej) (dawna nazwa tejże Góry nie jest znana, bo nazwę przyjęła od osadzonych tutaj przymusowo jeńców z Pomorza, być może nawet już w czasach Bolesława Krzywoustego). Zazwyczaj Góry takie nazywano pod wpływem chrześcijaństwa „Sobótkami”, tak jak i same obrzędy i palone na nich Ogniska kultowe.

Na temat Sobótek obszernie wypowiada się Zygmunt Gloger w swojej Encyklopedii Staropolskiej (źródło: Internet):

Sobótka. Najnowsze badania wyjaśniły nam w zupełności początek nazwy sobótki. Biskup poznański Laskarz w wieku XIV statutem swoim zakazuje tańców nocnych w wigilje przedświąteczne, t. j. w soboty i w wigilje uroczystości, przypadających w lecie, a zatem przed świętem Jana Chrzciciela, Piotra i Pawła. Z zabaw tego rodzaju najwspanialszą być musiała sobótka w okresie kategzochen świątecznym, t. j. na Zielone Świątki. Kaznodzieja krakowski Jan ze Słupca powiada, że tańczą podczas Świątek w lecie niewiasty, śpiewając pieśń pogańską. Stwierdza ten obyczaj, jako jeszcze pogański, statut synodu krakowskiego z r. 1408. Na sobótkę, którą zawsze obchodzono wieczorem w sobotę przed jednem ze świąt letnich, zbierali się jeszcze w wieku XVI wszyscy, zarówno kmiecie z wioski, jak drużyna i szlachta ze dworu, do ognia roznieconego na pagórku za wioską. Ta łączność obyczajowa i charakter obrzędu gromadzkiego przebija się jeszcze w pieśni Jana Kochanowskiego o sobótkach w Czarnymlesie:
„Tam goście, tam i domowi
Sypali się ku ogniowi.”
W pieśni sobótkowej mazowieckiej słyszymy: „Tam dziewczęta się schodziły”; w pieśni znowu ludu podkarpackiego:
„Kto na sobótce nie będzie,
Główka go boleć wciąż będzie.”
Ponieważ sobótka jest niewątpliwie starodawną uroczystością czci słońca, które jako źródło życiodajnego ciepła i światła od wszystkich dawnych ludów cześć odbierało, palenie więc stosów i igrzyska gromadne przy nich obchodzili Polacy w noc
najkrótszą z całego roku, t. j. w przesilenie dnia z nocą. Oczywiście po zaprowadzeniu kalendarza chrześcijańskiego zwyczaj starożytny musiał się na początku lata do świąt i świętych chrześcijańskiej wiary przystosować. W jednych więc miejscach obchodzono go na Zielone Świątki, gdzieindziej w przeddzień św. Jana Chrzciciela. I tak przez wiele wieków to widzimy. W r. 1468 np. król Kazimierz Jagiellończyk, na żądanie opata benedyktyńskiego klasztoru świętokrzyskiego, zakazuje pogańskich uroczystości (sobótek), na Łysej górze w Zielone Świątki odprawianych. Tymczasem o kilka mil w Czarnymlesie sobótkę obchodzono około św. Jana, jak o tem wyraźnie zaświadcza Kochanowski, który utworowi swemu nadał tytuł „Pieśń świętojańska o sobótce” i zwyczaj ten uważa za odwieczny. „Sobótkę, jako czas niesie, zapalono w Czarnymlesie”. A dalej mówi znowu, nie widząc nic gorszącego w zwyczaju, który bynajmniej wiary chrześcijańskiej nie obrażał:
„Tak to matki nam podały,
Same znowu z drugich miały,
Że na dzień świętego Jana
Zawżdy sobótka palana”.

Marcin z Urzędowa w drugiej połowie XVI w. pisze w swoim zielniku: „U nas w wilją św. Jana niewiasty ognie paliły, tańcowały, śpiewały, djabłu cześć i modłę czyniąc (!); tego obyczaju pogańskiego do tych czasów w Polszcze nie chcą opuszczać, ofiarowanie z bylicy czyniąc, wieszając po domach i opasując się nią, czynią sobótki, paląc ognie, krzesząc je deskami, aby była prawie świętość djabelska, śpiewając pieśni, tańcując”. Nazwa sobótki nie była powszechną w Polsce. Lud np. mazowiecki i podlaski, nad Narwią i Bugiem zamieszkały, obrzęd ten znał tylko pod mianem „Kupalnocki”. U Mazurów nadnarwiańskich w wigilję św. Jana, po zachodzie słońca, gospodynie i dziewczęta, zebrane na łące nad strumieniem, rozpaliwszy „kupalnockę”, patrzyły czy zebrały się wszystkie; gdyby której nie było, tę uważano za czarownicę. Następnie biesiadowały, tańczyły przed ogniem i z każdego gatunku przyniesionych pęków ziół rzucały po gałązce w ogień, wierząc, że dym z tych ziół zabezpieczy je od złego; resztę zabierały do domów, aby pozatykać w strzechy chat, obór i stodół. Około północy, mocniejszy roznieciwszy ogień, pozostałe napoje weń wlewały, a jedna z dziewcząt wieniec, uwity z bylicy i ziół innych, rzucała na wodę strumienia, przyczem wszystkie zawodziły prześliczną starodawną pieśń (ob. Wieniec, wianki):
„Oj czego płaczesz, moja dziewczyno?
Ach, cóż ci za niedola? i t. d”.

Sobótka na Rusi zowie się Kupałą, a liczne ślady tego obrzędu z Wołynia, Ukrainy, Litwy i Białejrusi opisali nasi zbieracze rzeczy ludowych: Marcinkowski, Stecki, Eust. Tyszkiewicz i wielu innych, jak u ludu polskiego uczynili to: Kolberg, Gregorowicz, Gloger i t. d. Seweryn Goszczyński osnuł cały poemat na tle sobótki karpackiej, a Wincenty Pol w „Pieśni o domu naszym” opiewa „wielkie wianków święto”. Piotr Chmielowski podał w Tyg. Ilustr. (r. 1875, t. XV) obszerną rozprawę p. n. „Sobótka – zestawienie dwuch wieków i dwuch indywidualności”. Każdy naród, który chce życie własne rozwijać, ma obowiązek w swoich zabawach, rozrywkach i widowiskach podnosić i odtwarzać obrazy obyczajowe ze swej przeszłości i zachowywać piękne zwyczaje ojczyste, do których należy u nas sobótka.”



4. „Zaślubiny Boga Dziennego Nieba-Wielkiego Kowala Swaroga
    z Wielką Boginią Mokoszą (wg mitologii słowiańskiej, w malarstwie
   „fantasy” Wiktora Korolkowa (źródło: Internet, Malarstwo, W. Korolkow)



4B. Tajemnicza Noc Kupały w malarstwie „fantasy” Wiktora Korolkowa


Autor Jan Adamowski w internetowej stronie „Gadki z chatki”, dotyczącej przetrwałych w obrzędowych pieśniach ludowych elementów dawnej słowiańskiej religii cytuje np. takie teksty:

Koło Jana, koło Jana,
Nocel mała! Kopiel moja!
Tam dziewczęta się schodziły,
Nocel mała! Kopiel moja!
Sobie ogień nałożyły,
Nocel mała! Kopiel moja!
Tam ich północ ciemna naszła,
Nocel mała! Kopiel moja!
Po podpłociu popadały,
Nocel mała! Kopiel moja!
Chusteńkami się ponakrywały,
Nocel mała! Kopiel moja!


Oj, ty Janie sobótkowy,
ty studnie kopiesz, wody nie masz,
ty studnie kopiesz, wody nie masz.
Przybyło wody odrobina,
to jo wypiła mała dziecina.
Przybyło wody okruszyna,
to jo wypiła mała muszyna.
Oj, ty Janie sobótkowy,
ty studnie kopiesz, wody nie masz.
Poleciał Jan pod niebiosa,
uczepił wiadro toj do pasa.
Wiadro stukało ji brzeńkało,

Ludzie na niebo spoglądali,
Janowej wody wyglądali.
Ludzie na niebo spoglądali,
Janowej wody wyglądali.
Oj, ty Janie sobótkowy,
ty studnie kopiesz, wody nie masz,
ty studnie kopiesz, wody nie masz.
Przybyło wody odrobina,
to jo wypiła młoda dziewczyna.
Przybyło wody okruszyna,
to jo wypiła mała ptaszyna.

Oj, ty Janie sobótkowy,
ty studnie kopiesz, wody nie masz,
ty studnie kopiesz, wody nie masz.
Gdzie jidzie – koper zbiera,
Gdzie noc nocuje – zupę gotuje.
Gdzie noc nocuje – zupę gotuje,
swojej Kasieńce kolacje szykuje.
Gdzie noc nocuje – zupę gotuje,
swojej Kasieńce kolacje szykuje.
Jego Kasieńce brzuszek boli,
ach, przyjdzie Jasio – podoktorzy.
Oj, przyszed Jasio – podoktorzyl.
Oj, niechaj boli on, przeboli,
Przydzie Jasieńko – podoktorzy.
Oj, ty Janie sobótkowy,
ty studnie kopiesz, wody nie masz,
ty studnie kopiesz, wody nie masz.
Przybyło wody odrobina,
to jo wypił młody chłopczyna.
Przybyło wody okruszyna,
to jo wypiła mała dziecina.
Oj, ty Janie sobótkowy,
ty studnie kopiesz, wody nie masz.

Leć wianeczku daleko!
Hej, hej, o bej!
Leć za siódma rzekę!
Hej, hej, o hej!
Uwiłam cię z różyczek!
Miałam potny koszyczek!
Hej, bej, o bej!

Święty Janie! Święty Janie!
Sobótka się zajęła.
Kto sobótki nie pali,
tego Pan Bóg nie chwali!


5. Góra Pomorzańska koło Olkusza 2014 r. (trad. miejsce palenia Sobótek)
    (fot. Tadeusz Barczyk)


W latach 80-tych XX wieku podczas wycieczki w okolicach Bydlina, poszukując opisywanego w Wiadomościach Archeologicznych przez Leona Pietraszewskiego Kamiennego Kręgu kultowego, wraz z rodziną trafiliśmy przypadkiem na Lisią Górę koło Bydlina i Krzywopłotów. Ku mojemu zdziwieniu, odkryłem tam na szczycie Potrójny Kultowy Krąg Kamienny, wszakże nie ten, którego szukałem, ale zupełnie inny. Składał on się z trzech Kręgów otaczających wierzchołek góry, zbudowanych częściowo z naturalnych skałek, częściowo z dostawionych większych kamieni. Ponieważ od dawna była to tzw „Jasna góra”, nieporośnięta lasem, a na jej zboczach uprawiano pola i na szczycie palono zwyczajowo Sobótki, zaliczyłem ją do Gór, na których w pogańskich czasach czczony był Bóg Swarog w kontekście swoich zaślubin z Boginią Ziemią-Mokoszą. Podobne Kręgi istnieją ponadto w tej okolicy w tzw Górach Bydlińskich, ale tych nie udało mi się zwiedzić.



6. Kręgi Kamienne na szczycie Lisiej Góry koło Bydlina 1988 r.
    (słabo widoczne od dołu ostatnie dwa kręgi szczytowe)
    (fot. Ryszard Maliszewski)



7. Noc Świętojańska 1875 (źródło: Jules Breton, Internet, str.: http://www.ekomentalnie.com/index.php/2016/06/23/noc-swietojanska-w-sztuce/


7B. Noc Kupały dzisiaj (źródło: Internet, str.: https://fototravel.eu/fotografuj-wroclawska-noc-swietojanska.html


7C. Puszczanie wianków w Noc Kupały (źródło: Internet, str.: http://www.lublin112.pl/noc-swietojanska-moc-atrakcji-w-calym-regionie/)



Przypisy i Bibliografia:

[1]. Internet, str jak przy ilustracjach

[2]. Kempiński Andrzej, Słownik mitologii ludów indoeuropejskich

[3]. Niczego wspólnego pomimo pozorów z kultami pogańskimi nie ma, obchodzone także w czerwcu chrześcijańskie święto „Bożego Ciała”. Jest ono w całości wymysłem kościoła katolickiego, przejętym przez niektóre inne kościoły chrześcijańskie. Jednakowoż, nie da się i w tym przypadku odrzucić wrażenia, że jego geneza oparta jest na bardzo starożytnych i znanych z wielu kultur obrzędach „spożywania w celach sakralnych ciała pogańskich bóstw” typu Attisa-Adonisa, Zagreusa-Dionizosa i Ozyrysa.



Uwaga: Wolno kopiować i cytować jedynie pod warunkiem podania
źródła i autora artykułów !

czwartek, 25 maja 2017


Dawniej, a dziś - Stare miasto - ul. Krzywa


504. Ul. Krzywa (zaułek Krakowskiej) 1934 r. (źródło: Zbiory NAC)
504B. Te same domy 2009 r. (dalej "Batorówka") (ta i nast. fot. Ryszard Maliszewski)
504C., 504D., 504E. Ten sam widok, lata: 2010 i 2016








































505. Ul. Krzywa, podwórze, wid. na zach. 2009. r. 
505B. Ten sam widok z lewej 2016 r. 
















506. Wyjazd z Krzywej na Augustiańską 2016 r.
506B. Wjazd z Augustiańskiej na Krzywą 2016 r.
















506C. Wyjazd z Krzywej na Krakowską 2016 r.
506D. Wjazd z Krakowskiej na Krzywą 2016 r.

  













Logo NAC:    


czwartek, 18 maja 2017

Pradzieje Małopolski –
Paleolit środkowy - 3. Kultura Museliewo-Samuilica



Zespoły postlewaluaskie z ostrzami liściowatymi [1]


I. Informacje o kulturze:
Jak już wspominałem w poprzednim artykule, w paleolicie środkowym, w bardziej sprzyjających warunkach klimatycznych wciąż na nowo przybywały z zewnątrz i penetrowały tereny pd. Polski grupy ludności należącej do rozwiniętego typu człowieka neandertalskiego, uprawiające tutaj zbieracko-łowiecki typ gospodarki. Na początku zlodowacenia północnopolskiego, w warunkach klimatu chłodnego (stepotundra i lasy sosnowe z brzozą) przybyły do nas z południowego wschodu grupy neandertalskiej ludności środkowopaleolitycznej kultury Museliewo-Samuilica (na zachodzie Europy w tym czasie występowała kultura Ranis-Mauern), obie posiadające swoje kontynuacje w paleolicie górnym. Pierwsza z nich wykształciła się na podłożu lewaluasko-mustierskim, druga na podłożu postaszelskim. Ludność tych kultur prowadziła przede wszystkim godspodarkę łowiecką polując na zróżnicowaną faunę: wyżyn (niedźwiedź, hiena jaskiniowa, jeleń, koń). Obozowiska zakładała przede wszystkim w jaskiniach. [1. str. 999-100]

Pojedyncze ostrza liściowate i zbliżone do nich zgrzebła znane są z wielu polskich stanowisk środkowopaleolitycznych (Okiennik, Raj poziom dolny). Inwentarze z Krakowa- Zwierzyńca I i Prądnika Czerwonego posiadają wiele analogii do eponimicznych stanowisk z Bułgarii. 
 

I. Ludzie neandertalscy (paleolit środkowy) (źródło: Internet, Zdenek Burian, malarstwo)



Muzea Pradziejów Małopolski i inne:


II. Inwentarze i znaleziska luźne:


1. Mały liściak (zgrzebło-skrobacz ?) kultury Museliewo-Samuilica Ojców, Dolina
     Prądnika (Małopolska) (przypadkowe znalezisko luźne) [2]

 










 2. i 2B. Liściaki Francja Zach. Europa (dla porównania) (źródło: [3])


3. Pietrowice Wlk. (Śląsk) (źródło: [5])



4. Lubotyń (Śląsk) (źródło: [6])




5. Narzędzia neandertalskie z Krakowa-Zwierzyńca i Krakowa-Prądnika
    (Małopolska) (źródło: [1])


Genetycznie związane z tym podłożem późniejsze kultury górnopaleolityczne, kontynuujące tradycje liściakowate (kultura Ranis-Mauern faza późna i kultura jerzmanowicka) na tyle posiadają wzajemnych analogii typologicznych z kulturą Museliewo-Samuilica, iż można je porównywać. Na początku górnego paleolitu wskutek napływu do Europy z Bliskiego Wschodu nowej rasowo, bardziej współczesnej ludności typu Homo sapiens fossilis, ludność neandertalska została w przeciągu kilku tysięcy lat z Europy wyrugowana, eksterminowana, a nawet częściowo wchłonięta, na co antropologia dysponuje poszlakami. 
 



6. Ranis Mauern (Turyngia) (dla porównania) (źródło: [4])















7. i 7B. Jaskinia Mamutowa (Wierzchowska) (Małopolska) (źródło: [7])




8. Jaskinia Mamutowa (kultura jerzmanowicka) (Małopolska) (źródło: [8])






















 9. i 9B. Wystawa kultur neandertalczyka Muz. Arch. Kraków (źródło: [7])




10. Zasięg kręgu kultur z liściakami (źródło: [1] str. 101)



III. Datowanie:
Podając za Kozłowskimi można określić wiek znalezisk typu Museliewo-Samuilica w Polsce na ok. 54-41 tysięcy lat pne.


11. Miejsce w tabeli stratygraficznej (źródło: przypis [1], str. 21)



Przypisy:

[1]. Kozłowski J. K., Kozłowski St. K., Epoka kamienia na ziemiach polskich, PWN, Wa-wa 1977

[2]. PMA Kraków. Przypadkowe znalezisko luźne. Artefakt znaleziony w Ojcowie: 1).1979 r., Ojców, dolina Sąspówki, powierzchniowo, Góra Chełmowa w okolicy Groty Łokietka (szlak czarny), przed mostkiem na Sąspówce, mn.w. 10 m. nad dnem Doliny Prądnika, w nawierzchni ścieżki, a więc na złożu wtórnym. Nawierzchnia wykonana z rumoszu wapiennego zmieszanym z lessową, żółtą glinką wieku „wurmskiego”. Wśród rumoszu wiele drobnych okruchów krzemiennych. Artefakt może być w tym materiale nieznanego pochodzenia autochtoniczny.

Narzędzie odłupkowe lub wióroodłupkowe typu małego liściaka, może zgrzebła bocznego, podwójnego, być może oprawianego (możliwe sposoby oprawy ukazują ilustracje nr 8 i 9). Wykonany z krzemienia rdzawego, zawierającego związki żelaza, prawdopodobnie miejscowego, jurajskiego. Kształt bardzo charakterystyczny dla kultur środkowopaleolitycznych z liściakami, bliskie analogie z okazem liściaka z Prądnika Czerwonego. Mimo ubóstwa znaleziska można założyć, że jest ono dowodem na migrację ludności neandertalskiej wymienionej kultury w górę Doliny Prądnika, ze stanowisk Kraków-Zwierzyniec i Prądnik Czerwony. Ludność ta penetrowała tutejszą lasotundrę typu parkowego, zajmując się łowiectwem i zbieractwem. Biorąc pod uwagę datowanie podobnych znalezisk czeskich, można datować to znalezisko na ok. 41 tys. lat p.n.e., interfazę Moershoofd zlodowacenia północnopolskiego Wurm.


    12. Podobny typ krajobrazu dzisiaj (źródło: Internet, Wikipedia)








Uwaga: Wolno kopiować i cytować jedynie pod warunkiem podania
źródła i autora !!


czwartek, 11 maja 2017

Mitologia – Dziady majowe - Lemuralia


[Ostatnim z wiosennych Świąt Zmarłych w pogańskich religiach słowiańskich były
Dziady majowe, ścisły odpowiednik starorzymskich Lemuraliów. Wtedy to, po raz ostatni przed letnim górowaniem Słońca odwiedzano groby Zmarłych Przodków, nie tyle
czcząc „dobrych, przyjaznych Dziadów”, co próbując zabezpieczyć się przed tymi,
którzy z jakichś względów okazywali się dla żywych członków Rodu wrodzy i mogli im wiele zaszkodzić. Próbowano temu zapobiec, zanosząc na groby i rozstaje dróg (gdzie mogły
włóczyć się” Upiory i Zjawy) jadło i napitki, i dzieląc się nimi ze Zmarłymi. Bardzo nikłe są dzisiaj w polskiej obrzędowości ludowej ślady tego święta. Odnaleźć jego echa możemy w bajaniach ludowych i literaturze romantycznej, np. w balladzie Adama MickiewiczaTo lubię” i tej podobnych]

O tychże posiadających zdecydowanie apotropeiczny charakter obrzędach tak mów „Wikipedia”: Lemuralia (Lemuria) – święto obchodzone 9, 11 i 13 maja w starożytnym Rzymie ku czci Lemurów, złych duchów zmarłych.
W czasie lemuraliów wszystkie świątynie były zamknięte i obowiązywał zakaz zawierania małżeństw. Ojciec rodziny specjalnymi obrzędami magicznymi musiał chronić swój dom podczas tego nocnego święta.
Pater familias wstawał o północy i boso chodził po wszystkich pomieszczeniach domu, odpędzając duchy. Po czym mył ręce w wodzie źródlanej i wkładał do ust czarny bób, który następnie rozrzucał po całym domu, nie oglądając się za siebie. Wymawiał przy tym dziewięciokrotnie zaklęcie, po czym ponownie obmywał się wodą i zaczynał bić w miedzianą miednicę z całych sił, prosząc aby duchy opuściły jego dom.”
[W obyczajowości polskiej (i nie tylko) zazwyczaj unika się w maju zawierania małżeństw
(co wyraża się w łacińskim przysłowiu „ Mense Maio malae nubent), czy polskim: „ślub majowy – grób gotowy”, czy też„w maju ślub – szybki grób”. choć zwyczaj ów i jego geneza bywają już najczęściej zapomniane.]




1. Rzymskie Lemuralia (źródło: Internet, str.:
http://www.pecsorokseg.hu/pecsorokseg_program/Lemuralia




2. Ilustracja do ballady „To lubię” A. Mickiewicza (źródło: Internet, str.:



2B. Oraz „Dziady” i „Upiór” (t.s. autora) (źródło: Internet, str.:



Wg Kalendarium Świąt Rzymskich w następnych dniach maja: 14-15 maja
przeprowadzano obrzędy Argei. Ceremoniał miał miejsce w dniach 16 i 17 marca oraz 14 i 15 maja. W czasach Augusta cel tych obrzędów był niejasny nawet dla samych Rzymian. W maju odbywała się procesja kapłanów pontyfików, westalek i pretorów wokół cyrku, która przechodziła przez 27 stacji (sacella lub sacraria), gdzie na każdej z nich zabierano ze sobą figurę ludzką wykonaną z trzciny i słomy. Po tym jak wszystkie stacje zostały zaliczone procesja udawała się do Pons Sublicius, najstarszego znanego mostu w Rzymie, gdzie zebrane kukły były wrzucane do Tybru. Według Owidiusza rytuał ten ustanowiono, jako formę przypodobania się Saturnowi. Nie znamy jednak dokładnego powodu powstania ceremonii.

[Obrzęd ten nieco przypomina nasze słowiańskie „topienie Marzanny”, ale czy zachodzi tutaj jakiś związek – nie wiadomo.] W Starożytnym Rzymie obchodzono także w maju Święto Boga Podziemia Zmarłych Veiovisa („21 maja obchody ku czci boga podziemi i śmierci Veiovisa (Święto Veiovisa), kiedy to w dniu obchodów Rex Sacrorum składał w ofierze barana w Regia, prosząc boga o przychylność oraz ochronę przed złem i śmiercią. Nazwa święta pochodzi od pytania, które przed złożeniem ofiary zadawał zebranym kapłan: „Agone?”, czyli „czy mam uśmiercić?”) oraz odprawiano późniejsze obrzędy ku czci Bogini Zbiorów Ceres (święto Ambarvalia).



3. Rzymskie Agonalia (źródło: Internet, str.:


Ambarvalia były rzymskim rytuałem płodności rolnej, który odbywał się w dniu 29 maja na cześć Ceres. Na tym festiwalu kapłani ofiarowali byka, maciorkę i owce, które przed poświęceniem były poprowadzone w procesji trzykrotnie po polach; Stąd wzięła się nazwa tej uczty , ambio , idę i arvum , pole. Ta ofiara nazywana była w łacinie suowetaurylią. Święta te miały dwojaki charakter, publiczny i prywatny . Prywatne obchody były odprawiane przez naczelników rodzin (wraz z ich dziećmi i sługami), we wsiach i gospodarstwach Rzymu. Publiczne były obchodzone w granicach miasta przez obywateli, którzy mieli ziemie i winnice w Rzymie. Podczas procesji modlono się do bogini.




4. Mozaika rzymska przedst. obchody święta ku czci Ceres (źródło: Internet, str.:


Na „styku” wiosny i lata, do słowiańskich świąt pogańsko-ludowych zaliczyć można także nasze słynne „Zielone Świątki” w obrzędowości których rywalizują ze sobą wątki Ognia. Wody i Obfitości Przyrody, ale te przynależą już raczej do mitycznego teatru zdarzeń, zwanego starożytnym „Stadem” (Wesele Boga Nieba Swaroga z Boginią Ziemi) i jako takie, omawiane będą później.



5. Polskie „Zielone Świątki” (źródło: Internet, str.:



Bibliografia:

W/w strony internetowe


Uwaga: Wolno kopiować i cytować jedynie pod warunkiem podania
źródła i autora artykułów !



czwartek, 4 maja 2017

Dawne rodziny 12. „Jedzie pociąg z daleka...” Część IV.
 
(pochodzenie rodzin, losy w Olkuszu, koligacje)


Autor: Ryszard Maliszewski



Spośród dalszej rodziny, niż potomstwo mojego pra pradziadka Aleksandra Maliszewskiego, tylko dwaj synowie jego stryjecznego kuzyna, Mikołaja Maliszewskiego syna Jacka, mieli w życiu styczność z kolejnictwem, jednak tylko jeden z nich został zawodowym kolejarzem, czynnym aż do końca życia. Byli to: Edward Jan i Leon Maliszewscy.


Leon Maliszewski syn Mikołaja syna Jacka (*1894)


Szóste dziecko, a trzeci syn Mikołaja Maliszewskiego syna Jacka, urodzony
w Bolesławiu koło Olkusza z matki Cecylii z Paszkowskich. W dzieciństwie zamieszkały przy rodzicach, najpierw w Bolesławiu, gdzie jego ojciec prowadził warsztaty kuźnicze von Kramsty (matka była córką rządcy tego majątku), później w Olkuszu, gdzie ojciec w 1902 roku zbudował własny dom (ul. Szpitalna, róg Żuradzkiej).

Leon ukończył podobnie jak jego bracia Szkołę Rzemieślniczą w Olkuszu przy ulicy Górniczej i zaczął pracować jako ślusarz, ale z chwilą wybuchu I wojny światowej, aby uniknąć poboru do wojska (miał wówczas 20 lat), wraz ze starszym bratem Edwardem wyjechał na Węgry, gdzie w Budapeszcie pracowali przez całą wojnę w fabryce lokomotyw.



1. Parowóz austriacki typu kk StB 59 (polski Th 24) 1919 r. (źródło: Internet NAC [1])

Dzięki tej praktyce, po powrocie do kraju w 1918 roku, mogli obaj zatrudnić się w przemyśle, w charakterze specjalistów od ustawiania maszyn. Ponieważ Leon bardzo dobrze znał się również na budowie i obsłudze parowozów, wkrótce przyjął posadę maszynisty parowozu w parowozowni Łazy koło Będzina.


2. Parowozownia Łazy współcześnie (źródło: Internet, Łazy, str j.w przyp. [2])



W tym czasie, w roku 1920, zaraz po bracie Edwardzie, ożenił się Leon Maliszewski w Zagórzu z siostrą żony Edwarda Maliszewskiego, Emilią z Ratyńskich z Józefowa (obecnie Sosnowiec). Wraz z rodziną, tj żoną i dziećmi: synem Marianem (*1921), zmarłym w dzieciństwie w wieku 4 lat), Haliną (*1923), późniejszą Paluszyńską, i Romaną (* 1927), późniejszą Sobczykową, zamieszkiwał w Ząbkowicach Będzińskich, w pobliżu Łazów. Tamże spędził całe życie.



3. Stacja kolejowa w Ząbkowicach przed II wojną (źródło: Internet, Wikipedia)


Leon Maliszewski utrzymywał kontakty rodzinno – towarzyskie przede wszystkim ze swoim rodzeństwem (np. z bratem Edwardem zamieszkałym w Zagórzu), ale też i z dalszą rodziną, np. z Franciszkiem Maliszewskim (bratem mojego dziadka) synem Ludwika z Olkusza. Franciszek zamieszkiwał nawet czasowo u Leona w „kawalerskich czasach”, gdy pracował w Dąbrowie Górniczej. Nic więc dziwnego, że Leon w 1929 roku był proszony do Olkusza, na ojca chrzestnego Leszka Maliszewskiego, syna Franciszka (o Leszku Maliszewskim informacje w jednym z dalszych artykułów cyklu).

O majątku Leona wiadomo tylko tyle, że miał on w Zagłębiu w Ząbkowicach przy ul. Kościelnej
własny dom, w którym po jego śmierci pozostała córka, Romana Sobczykowa. Poza tym dziedziczył zapewne coś z majątku wspólnego po Mikołaju Maliszewskim w Olkuszu, ale skorzystały z tego spadku właściwie tylko jego córki, bo podział majątku Mikołaja dokonał się na długo po śmierci Leona.
Leon żył bardzo krótko (43 lata). Zginął tragicznie w wypadku kolejowym na stacji kolejowej
w Ząbkowicach. Pochowany jest na cmentarzu w Ząbkowicach, gdzie 33 lata później spoczęła obok niego jego żona Emilia z Ratyńskich.



4. Fotografia symboliczna (parowóz, symbol kolejnictwa) (źródło: Internet, Wikipedia)


Emilia z Ratyńskich Maliszewska (*1898)


Z Ratyńskich z Józefowa gmina Zagórze (obecnie Sosnowiec), urodzona w Józefowie z matki Emilii (nazwisko panieńskie matki i imię ojca nieznane). Brak również bliższych informacji na temat tej rodziny. Wydaje się, że podobnie jak Maliszewscy, Ratyńscy wywodzili się ze zubożałej szlachty. W herbarzach wymieniane są rodziny Ratyńskich herbów: Gąska, Krzywda, Lubicz, Łabędź, Ślepowron i Ratułt. W końcu XX wieku, wg Rymuta, zamieszkiwało w Polsce 1.899 osób tego nazwiska, w tym w katowickiem 58.

Geneteka nie podaje w śląskiem żadnych interesujących mnie metryk do tego nazwiska, jedynie w Częstochowie w parafii św. Zygmunta urodzenie się Adama Reteńskiego (?) syna Pawła i Marianny, ale wątpliwy to związek. [3] Również i w Małopolsce nie znajduję metryk z tej rodziny. Dopiero świętokrzyskie co nieco wyjaśnia. Tutaj odnajdujemy np. w Obrazowie narodziny Balbiny Marianny Ratyńskiej (akt nr 146) córki Grzegorza i Franciszki z Głuchowskich, zaś w Sandomierzu w roku 1812 (akt nr 59) urodzenie się Karola Ratyńskiego. Również i w Busku-Zdroju w roku 1829 (akt nr 45) rodzi się Nepomucena Ratyńska, tamże w roku 1835 (akt nr 44) Florentyna Ratyńska, zaś w 1836 Józef Ratyński (akt nr 85). Inny chyba Józef Ratyński zmarł w Busku w roku 1835 (akt nr 170), zaś w 1843 w Sandomierzu (akt nr 87) Jan Ratyński. Wszystko to są niestety metryki dopiero XIX-wieczne i nic nie mówią o wcześniejszych dziejach tej rodziny we wspominanych regionach. [3]
 
Może i łódzkie coś by tu wyjaśniło, ale i tutaj pisownia nazwiska nieco zmienna (np. Rateński). A może też i Mazowsze (np. Miedzno, Rokitna) mogą wywieść tę rodzinę, co najpewniejsze, ale z XVIII wiekiem i tutaj skąpo. Nie za bardzo może być w tej sprawie pomocny nawet Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego, bo i rodzin tego nazwiska zbyt wiele przytaczają herbarze, i choć miejscowości tego „imienia” (np. „Ratyniec”, „Ratyn”) niewiele było, to niczego pewnego dane ze Słownika nie przytaczają. Mógłby to np. być Ratyniec Stary i Nowy w ziemi sokołowskiej na Podlasiu, albo Ratyńce w pow. mińskim na Mazowszu, które jeszcze w I połowie XIX wieku należały w połowie do Ratyńskich, ale których (?), „zagrodowców” czy dziedziców „cząstkowych” (?) - doprawdy wiedzieć nie mogę.

Od roku 1920 stała się Emilia z Ratyńskich żoną Leona Maliszewskiego i matką jego dzieci.
W 1937 roku owdowiała i odtąd zamieszkiwała jedynie z córkami. Zmarła w wieku 70 lat w Ząbkowicach i tamże została pochowana w grobie swego męża, zmarłego 33 lata wcześniej.


Przypisy:


[2]. Internet, str


Bibliografia:


Źródła archiwalne i terenowe:

1. Archiwum Państwowe Chrzanów
Akta Miasta Olkusza: - Akta Metrykalne, w tym Regestr Metryk Parafii Olkusz,

2. Wypisy z akt USC parafii: Olkusz, Bolesław, Zagórze i z Genneteki,
 
3. Dane z nagrobków: Olkusz, Strzemieszyce, Będzin, Grodziec, Czeladź, Bolesław,
Trzebinia, Zagórze, Częstochowa,
   
4.Pamiętniki i relacje ustne:
- Ryszard Maliszewski, Historia małopolskiej gałęzi rodziny
Maliszewskich (Opracowanie w posiadaniu autora), 

-Relacja Jerzego Maliszewskiego syna Edwarda ze Szczawna Zdroju

- Relacja Leszka Maliszewskiego z Gliwic
6. Materiał fotograficzny z Internetu



Źródła i opracowania drukowane:
      1. Górzyński S., Kochanowski J., Herby szlachty polskiej, warszawa 1994.

2. Gajl T., Herby szlacheckie Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Gdańsk-
Inowrocław 2003.

3. Rymut K., Nazwiska Polaków, wersja internetowa z wyszukiwarką nazwisk
(http://herby.com.pl/).

4. Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i …., pod red. F.Sulimierskiego
Walewskiego, Warszawa 1880-1914
Internet:


  • Wikipedia
- Zbiory NAC, str jak w przypisie [1]




[logo NAC]:  






                                                                    ******


(Uwaga: Wolno kopiować i cytować jedynie pod warunkiem
podania źródła i autora artykułów !)