czwartek, 7 grudnia 2017

Drobne rycerstwo średniowieczne

1. Wstęp [*]:

Przodkowie nasi wyrośli z morza plemion słowiańskich przybyłych około roku 200 p.n.e. zza Uralu na tereny nadwołżańsko-kamskie, które to plemiona tamże właśnie przeszły z koczowniczego trybu życia na osiadły, co zajęło im 4 stulecia. Przesiedliwszy się następnie około roku 450 n.e. na środkowe Podnieprze, podjęły stamtąd w VI wieku n.e. dalsze wędrówki w kierunku Europy Środkowej i Południowej. [1]

Już wtedy nastąpił więc podział na Słowian wschodnich, południowych i zachodnich, która to z kolei grupa rozpadła się na trzy podgrupy : serbską, czesko-słowacką i lechicką. Najliczniejsza i najbardziej ruchliwa była grupa lechicka.”
[PPPJ [2] – i dalej] [3] [4] …

Grupy te dzieliły się na wiele, może nawet kilkadziesiąt drobnych plemion. Ludność takiego plemienia mieszkała wokół kilku lub kilkunastu grodów, oddzielonych od grodów sąsiednich plemion granicami naturalnymi, tj. puszczą, rzeką, lub bagnami. Jeżeli władcy małego państewka plemiennego byli od innych dzielniejsi – plemię takie nabierało większego znaczenia i z czasem, czy to podbojem, czy inaczej, brało pod swoją władzę pokonane plemiona sąsiednie. Tak tworzyły się szczepy, często biorące nazwę od plemienia zwycięskiego. Również państwa szczepowe dzieliły granice naturalne, ich ludność zaś mówiła jedną mową, zwykle nieco różniącą się od mowy sąsiedniego szczepu, czyli odrębnym narzeczem.”
Poszczególne plemiona składały się z rodów, czyli potomków jednego, wspólnego przodka.
Należeli więc do rodu nie tylko dziadowie, synowie i wnuczki, ale i bracia stryjeczni, stryjeczno-
stryjeczni, bratankowie itd. W pewnych sytuacjach do rodu mógł być przygarnięty ktoś z zewnątrz, co dotyczyło najczęściej kobiet , branych w małżeństwo.

Najstarszy członek rodu był jego naczelnikiem, czyli starostą rodowym i miał zupełną władzę
nad wszystkimi członkami rodu. Jeżeli członek rodu popełnił zbrodnię, odpowiedzialny był cały
ród; na odwrót, gdy wyrządzono krzywdę współrodowcowi, cały ród był zobowiązany do zemsty.
Taka obowiązkowa zemsta rodowa nazywała się wróżdą. W rodzie obowiązywała cześć dla przodków – zgodziło się to dobrze z późniejszą chrześcijańską pamięcią o zmarłych.”

Pierwotnie ród żył we wspólnocie majątkowej. Ziemia, budynki, stada bydła stanowiły wspólną
własność wszystkich współrodowców ; zazwyczaj też mieszkali razem. W późniejszych czasach
stało się to niewygodne, zaczęto więc poszczególnym rodzinom w rodzie wydzielać losowaniem
części majątku rodowego, których miały one używać. Od tego losowania pochodzi polska nazwa
jednostki gruntowej, jakby dzisiejszego morga ziemi : po polsku źreb, a po łacinie, w dokumentach
sors, co znaczy po prostu los. W końcu wspólnota majątkowa (tzw. niedział majątkowy) przestała
istnieć, a ślady jej utrzymywały się tylko w tym, że gdy ktoś chciał sprzedać, czy darować wieś rodzinną, musiał się najpierw spytać krewnych bliższych i dalszych, czy przypadkiem oni nie chcą jej kupić i w takim przypadku musiał sprzedać krewnemu.”

W najdawniejszych czasach w plemionach słowiańskich rządził najprawdopodobniej
wiec, tj. zgromadzenie, albo wszystkich dorosłych członków rodu, albo starostów rodowych
(tylko mężczyzn). Mało to sprężysta władza, więc nic dziwnego, że z czasem zwyczaj ten staje się coraz rzadszy, a plemiona powierzać zaczynają rządy jednemu ze swych członków. Obierają go swoim władcą i nazywają nie księciem, jak później, lecz wojewodą. Sama ta nazwa wskazuje, że wybór takiego władcy dyktowały przede wszystkim potrzeby wojenne. Z czasem, szczególnie w większych państwach szczepowych pojawia się dziedziczność tronu, która dopiero umożliwia rozszerzenie się granic i wybicie się takiego państwa, drogą podbojów.”

Przy księciu obieralnym, czy też dziedzicznym istnieje zwykle wiec, już wtedy złożony tylko
z najwybitniejszych przedstawicieli plemienia, czy szczepu. Dziedziczność władzy, do której
dążył nie ogół, lecz sam książę, chcący w ten sposób zapewnić władzę swoim potomkom,
utrwalała się, jako zwyczaj, powoli.”

Wielokrotnie, po zawiązaniu się już dynastii, zmuszona ona była ulec w walce z innym rodem, czy też pod presją wiecu. O utrzymaniu więc władzy w jednej rodzinie decydowała siła. Rody, które nie chciały podporządkować się dziejowej konieczności skupienia władzy książęcej w jednym ręku na coraz to większym terytorium upadały, były nawet niejednokrotnie wycinane „w pień”, „doszczętnie”, tzn. z potomstwem (starosłowiańskie czędo-dziecko, stąd : z czędem- z potomstwem). Świadczą o tym np. spalone grody wewnątrz i wokół rozprzestrzeniającego się szybko w VIII , IX i X wieku państwa Piastów. Dynastia ta, wywodząca się z książęcego rodu osiadłego początkowo na Ostrowiu Lednickim, zdobyła podstępnie władzę w Gnieźnie,kosztem innego panującego tu w VIII wieku rodu książęcego - Popielidów, wywodzącego się prawdopodobnie aż ze słowiańskiej wówczas Meklemburgii. Przypuszczalnie stamtąd pochodziła również dynastia Przemyślidów w Czechach i dynastia panująca w VIII wieku nad Wiślanami (J. Roszko [4]).

Jak wynika z tych przypuszczeń, idea silnej władzy mogła być na nasze ziemie przyniesiona z
zewnątrz, wraz z powrotnymi migracjami rodów, albo nawet plemion zagrożonych najazdami
wojsk Karola Wielkiego. Tam, w Meklemburgii, na słowiańskim pograniczu trwała już zacięta
walka w obronie przed germańskim żywiołem, próbującym odzyskać tereny nadodrzańskie,
od dwóch wieków zajęte przez Słowian. Niektóre więc, wyparte w ten sposób rody lub plemiona,
zaprawione w bojach z Germanami, uzyskiwały niemałe znaczenie na wschodnich terenach,
na których ostatecznie osiadły. Tutaj, w dorzeczu Odry i Wisły ziemi było wciąż jeszcze dosyć,
ludzie zaś nie znali jeszcze zagrożenia germańskiego. Wieści przynoszone z zewnątrz przez
bitnych repatriantów z Meklemburgii – zatrważały i zadziwiały, nasuwały myśli o konieczności
zjednoczenia plemion pod wspólną władzą. W ten sposób, doświadczone już w wojnie z Karolem
Wielkim rody mogły stać się organizatorami państw szerszych, niż dotychczasowe plemienne,
czy szczepowe. Dynastia Wiślan upadła jednak w walce z Wielkimi Morawami, dynastia zaś
Polan (Popielidzi) ustąpić musiała w Gnieźnie Piastom. Na szczęście, żywa pozostała idea państwotwórcza.

Tę ideę wykorzystali Piastowie w swych podbojach. Jak to już wcześniej zaznaczono, rody
przeciwne umacnianiu się władzy jednego księcia (dawniej zwanego zresztą księdzem, kniaziem,
kniezem, kneziem, knędzem,- od germańskiego : kuning ), upadały. Rody zaś, które narzucanej
im siłą władzy podporządkowały się,- rosły w znaczenie i zamożność dzięki darowiznom księcia
zwierzchniego i łupom z wypraw wojennych, w których były obowiązane uczestniczyć, razem
z księciem. Najprawdopodobniej więc , z rodów książąt lokalnych podporządkowanych władzy zwierzchniej wywodzą się średniowieczne rody możnowładcze, które niejednokrotnie aż tak rosły w siłę i znaczenie, że mogły ponownie zagrozić władzy księcia zwierzchniego, co w historii notuje się nader często. Pierwszym znanym przykładem jest wspomniane wyżej przejęcie władzy w Gnieźnie przez Piastów. Oni sami mieli później również nierzadko kłopoty z innymi rodami możnowładczymi, które w podobny sposób chciały sięgnąć po władzę.


1. Ilustr. symboliczna: (władca, rycerstwo, biskup) na „drzwiach gnieźnieńskich – XII w.
    (źródło: Internet, Wikipedia)

Lokalni książęta władali dawniej w grodach, na miejscu których powstaje później wiele
miast i osad. Grody te, przejęte przez księcia zwierzchniego, stały się z czasem siedzibami potomków rozradzającej się dynastii panującej. Możnowładcy zaś i starostowie innych rodów budowali gródki o mniejszym, bardziej lokalnym znaczeniu. Z czasem, gdy majątek rodu ulegał coraz to większym podziałom i rozdrobnieniu, małe gródki, tzw.”stożki” jęły stawiać poszczególne rodziny, szczególnie rycerskie, na przydzielonej sobie ziemi. O wielkiej ilości takich gródków świadczą do dzisiaj nazwy wielu miejscowości zakończone na : „ów”(np. Staszów, Witeradów), „in”, „yn”(np. Świebodzin, Działoszyn), „ew”(np. Maliszew), które oznaczały pierwotnie : Staszów gródek – gródek Stasza, Świebodzin gródek – gródek Świebody, Działoszyn gródek – gródek Działoszy, Maliszew gródek – gródek Maliszy, - od imion właścicieli : Stasz-Stanisław, Świeboda, Działosza, czy Malisza-Małosław. Gródki takie powstawały nie tylko na ziemiach należących do rodu od wieków, ale również na ziemiach darowanych przez księcia zwierzchniego, lub też zakupionych, czy zdobytych inną drogą.


2. Typowy gródek rycerski (tzw „stożek”) (źródło: autor Wojciech Maniak,


W ten sposób ród nie tylko rozwijał się personalnie, ale również rozprzestrzeniał terytorialnie.
Z czasem więzy rodowe rozluźniały się do tego stopnia, że poszczególne rodziny przybierać
zaczynały odrębne nazwiska, przeważnie od nazwy włości dziedzicznych. Nazwiska takie
tworzone bywały wg normalnych zasad gramatyki, np. Jakusz z Maliszewa był panem Maliszewskim, czyli panem Maliszewa, Dąbrowski,- panem Dąbrowy itp. Ponieważ jednak te określenia utrwaliły się szybko jako przydomki - nazwiska, tak też, gdy np. Jakusz z Maliszewa Maliszewski nabył wieś Sosnowo, stawał się Jakuszem Maliszewskim z Maliszewa i Sosnowa. Jeżeli jego dwaj synowie stali się po śmierci ojca właścicielami podzielonych dóbr, to właściciel Maliszewa był nadal Maliszewskim, ale jego brat rodzony mógł być nazywany Maliszewskim z Sosnowa, lub po prostu Sosnowskim. Podobnie Tęczyński z Rabsztyna stał się Rabsztyńskim. Tak tworzyły się w średniowieczu nazwiska rodzin rycerskich (potem szlacheckich).


W pierwszym okresie tworzenia się tego rodzaju nazwisk panowała pod tym względem pełna dowolność, zawsze jednak nazwiska dzierżawcze-przymiotnikowe tworzone były od nazw wsi dziedzicznych, lub prywatnych miasteczek. Jeżeli więc miejscowość o danej, „uwidocznionej” w nazwisku nazwie nigdy nie istniała, to nazwisko to najprawdopodobniej jest nazwiskiem sztucznym (utworzonym nie wg zasad dzierżawczych) i pochodzi od pospolitych imion, lub przydomków (np. Małolepszyński – od Małolepszy, bo miejscowości o nazwie Małolepszyn nigdzie i nigdy nie było). Owszem, zmieniała sztucznie nazwiska nawet i szlachta prawdziwa (np. niektórzy Maderowie na Maderski) oraz niektóre rody możnowładcze (np. niektórzy Radziwiłłowie przejściowo nazwali się Radziwiłłowskimi, na wzór polski ), ale było to zjawisko marginalne i rzadko spotykane.

Również sztucznym, choć gramatycznie utworzonym, bywa nazwisko typu „ski”,”cki”, jeśli utworzone było od nazwy miejscowości należącej do władcy (np. wymieniony przez Nekanda-Trepkę w „Liber chamorum” niejaki chłopskiego pochodzenia „Rabsztyński”), lub od dużych, królewskich miast. Są to wszystko nazwiska bardzo późne, np. „niepolskie” nazwiska typu : Krakowski, Warszawski, Poznański itp. - odpowiedniki niemieckich : Krakauer, Warschauer, Posener itp.

W średniowieczu jednak nazwisk sztucznych tego typu jeszcze nie było. Wszystkie prawdziwe nazwiska dzierżawczo-przymiotnikowe tworzyły się w obrębie rodów i od nazw rodowych posiadłości. W tym okresie wspólnota rodowa pozostawała zazwyczaj jedynie w pamięci, jako świadomość pochodzenia od wspólnego przodka, co przejawiało się nierzadko zachowaniem wspólnego zawołania, a później przyjęciem wspólnego herbu.

Pochodzeniem od imienia przodka – protoplasty danego rodu charakteryzują się „rodowe” nazwiska, często zachowane w nazwach miejscowości typu dzierżawczego, np.: miejscowość: Koryczany – to miejsce zamieszkania rozrodzonych krewnych, noszących nazwisko Koryczan, zbiorowo Koryczany, - od imienia przodka noszącego imię Koryczan;  Parcze – to miejscowość zamieszkiwana przez potomków protoplasty Parcza, noszących zbiorowe nazwisko rodowe: Parcze, osobiste nazwisko pojedynczego przedstawiciela – Parcz, Szyce, to wieś zamieszkała przez współrodowców noszących po przodku nazwisko Szyc, czy Cibory – od nazwiska rodowego: Cibor.

Jeszcze inne nazwiska tworzyły się powszechnie w średniowieczu w oparciu o zasadę patronimii. 
W tym przypadku nazwiska osobnicze, jak i zbiorowe, brały za podstawę właściwe imię przodka. Potomek Krzesza nazywany był więc Krzeszowicem (tak, jak syn króla królewicem), zbiorowo: potomkowie Krzesza – to Krzeszowice, stąd miejscowość, w której byli oni rozrodzeni - to także Krzeszowice. Miejscowości noszących tego typu nazwy jest w Polsce od średniowiecza bardzo wiele. Przykładowo : Racławice, Czubrowice, Gotkowice, Jerzmanowice (czyli Hermanowice), Gorenice, Paczółtowice, Kraszewice, Mirosławice, oraz wiele innych. Analogicznie zresztą tworzone były często, zarówno nazwiska, jak i nazwy miejscowości od przydomków osobowych innego typu, np.: Proboszczowice, Pisarzowice i inne. Mogły one zachować się czasem jedynie jako nazwy miejscowości.

Rozwój dawniejszych rodów pozostających w niedziale majątkowym w luźny zespół rodzin posiadających odrębne majątki i zamieszkujących różne krainy Polski, ale zachowujących świadomość wspólnego pochodzenia,- trwał w epoce wczesnych Piastów aż do wieku XII i nadal.
W tym czasie jedni przedstawiciele rodu, bardziej przedsiębiorczy – uzyskiwali korzystne urzędy książęce czy królewskie, służyli w drużynach książęcych lub osiągali godności kościelne, a co za tym idzie, powiększali swój majątek i znaczenie. Inni, żyjący z dala od spraw państwa, uprawiający jedynie swoją rolę i traktujący służbę wojskową jako obowiązek w przypadku zagrożenia,- mieli mniej okazji do bogacenia się i podnoszenia znaczenia swojej rodziny.
Niektórzy, na skutek splotu różnych okoliczności – ubożeli. Stąd bierze początek zróżnicowanie majątkowe i znaczeniowe poszczególnych rodzin w obrębie jednego rodu, lub rodów między sobą. Cała ludność Polski była jednak jeszcze wolna, nie licząc niewolników, którymi byli wyłącznie jeńcy wojenni. W ten sposób poczęły się w Polsce kształtować stany.

Wydawałoby się, że cała wolna ludność w jakiś tam sposób jest równa sobie i tak, jak jest, pozostanie nadal, gdyż gwarantem tejże równości będzie na przyszłość sam książę, obawiający się przecież zawsze nadmiernego wzrostu potęgi otaczających go możnowładców. Tak się jednak nie stało, z tego prostego powodu, że książę był przecież „daleko”, zaś ewentualni przeciwnicy tego rodzaju zrównania – zawsze w pobliżu, gdyż byli wszędzie. Poza tym, mimo iż książę baczył pilnie, by możnowładcy mu nie zagrozili, - nie mógł się przecież tak zupełnie bez nich obyć i musiał im równocześnie schlebiać.” [2]


Stopniowo więc część ubożejących rodzin , z różnych przyczyn popadać zaczęła w zależność od bogatszych członków rodu, lub też po prostu od sąsiadów. Rodzinę, która w ten sposób pozbawiona została swej ziemi czekał wybór. Albo zasilić szeregi wolnej ludności podgrodzi (początek rzemiosła i handlu przygrodowego – powstawanie miast), albo uprawiać ziemię cudzą, będąc nadal wolnym człowiekiem, albo przyjąć służbę u możnych, czy też na dworach książęcych w charakterze członka drużyny wojskowej lub innym.

Wspominano już wyżej o rodzinach możnowładców. Stanowili oni najpierwszy, po książęcym,
stan w Polsce. Wśród nich było wielu potomków dawnych przywódców plemiennych, oraz inni,
którym udało się wzbogacić i uróść w znaczenie. W ich to majątkach, a także w majątkach
kościelnych żyło u schyłku XII wieku wiele już rodzin uprawiających nieswoją ziemię.
Ludzie ci, w zamian za uprawianie pańskiej ziemi uzyskiwali możliwość pobudowania własnej
chaty, utrzymania siebie i rodziny, oraz zatrzymania części plonów dla siebie, jako wynagrodzenia
za swoją pracę. Nadal jednak byli zobowiązani do płacenia podatków, świadczenia służebności
księciu i podlegali sądownictwu książęcemu.” [2]

Jeżeli zaś człowiek wolny obejmował w uprawę ziemię pańską na zasadzie dzierżawy – uiszczał panu czynsz dzierżawny w naturze, lub później w pieniądzu. Pomimo podobieństw, pozycja dzierżawcy była inna, niż pozycja „wynajętych do pracy na pańskim gruncie”, bo ci byli jedynie swego rodzaju „robotnikami rolnymi” (oczywiście określenie takie jeszcze wówczas nie było w użyciu), podczas gdy dzierżawca, po uiszczeniu czynszu, korzystał z wszystkich nadwyżek produkcyjnych i mógł się nawet wzbogacić. Wśród tej bezrolnej ludności egzystowała jej część, która na tyle już była zadłużona u pana, że prawo nie dopuszczało jej opuścić ziemi, uprawianej z przyzwolenia pana. Byli to tzw. ludzie półwolni.

W czasie rozbicia dzielnicowego Polski, poszczególni książęta piastowskich ziem, rywalizując między sobą o tron krakowski, niejednokrotnie oczekiwali poparcia, tego, czy owego wielmoży duchownego. W myśl zasady „przysługa za przysługę” - zmuszeni byli wówczas do pójścia na ustępstwa. W ten sposób bogate duchowieństwo wymogło powoli na książętach tzw.
immunitety”, czyli wolność od podatków płaconych księciu i służebności jemu świadczonych,
jak również wolność od sądów księcia i jego urzędników. Te „wolności” dotyczyły najpierw
ludności półwolnej, później również wolnej, osiadłej na ziemiach kościelnych. Od tego czasu
ludność ta stała się podległa kościołowi, gdyż jemu musiała płacić podatki, jemu świadczyć
służebności i podlegać jego sądownictwu. Do końca XIII wieku system ten objął niemal całą
Polskę.” [2]

W tej sytuacji możnowładcy świeccy, w tym urzędnicy książęcy poczuli się poszkodowani.
A ponieważ z wysokimi, możnymi urzędnikami, i książęca władza zmuszona była się liczyć,
gdyż to oni stawali niejednokrotnie na czele buntów, - zaczęto rozdawać immunitety również
dla urzędników i rycerstwa. Drugim stanem w Polsce był już bowiem wówczas stan rycerski. W jego szeregi zaliczali się ci wszyscy, którzy posiadali ziemię, czy to rodową, czy to nadaną przez księcia za zasługi, i byli obowiązani stawać konno do służby wojskowej, za wynagrodzeniem.

Z chwilą uzyskania immunitetu przez urzędnika-możnowładcę, czy też zwykłego rycerza,
- rycerz lub urzędnik zdobywał, podobnie jak kościół, prawo ściągania podatków z zależnej
ludności, żądania od niej służebności, oraz prawo do sądów nad nią. Równocześnie ze zdobyciem tych praw – rycerz i urzędnik obowiązani są odtąd do bezpłatnego pełnienia konnej służby wojskowej, a pod względem sądownictwa podlegają bezpośrednio władzy księcia, a nie jego urzędników. Formułuje się wtedy zatem prawo rycerskie, obejmujące mniejsze uprawnienia dla zwykłych rycerzy (ius militare) i większe dla urzędników książęcych (plenum ius militare).

Wśród rycerstwa żyła pewna liczba rycerzy niezamożnych, zmuszonych do własnoręcznego
obrabiania swej ziemi. Ci, szczególnie w przypadku posiadania małego majątku, co uniemożliwia-
ło obsadzenie go najemnikami, czy jeńcami, zagrożeni byli najpoważniej wypadnięciem ze stanu rycerskiego, gdyż zaniedbując gospodarkę – pozbawiali się bazy materialnej, zaniedbując zaś wojenną profesję - narażali się księciu i tracili okazję wzbogacenia się tą drogą.”
    W swych warunkach bytowania upodabniali się zatem do szerokich rzesz (około 80 % ludności) kmiecych, tj. ludzi uprawiających własną ziemię, uzyskaną z rozdziału majątku rodowego.
Ci wolni kmiecie uprawiali swą ziemię również własnoręcznie, w odróżnieniu od bogatszego rycerstwa i urzędników, dla których pracę na roli wykonywali wolni-bezrolni, półwolni i niewolnicy. 
Wolni kmiecie, czyli dziedzice, nie pełnili jednak zawodowo służby wojskowej, tak jak rycerze, a powoływani byli do niej tylko w razie naglącej potrzeby. Zawodowo uprawiając rolę, wiedli żywot o tyle spokojniejszy od rycerzy, o ile ci drudzy rekompensowali sobie trudy życia wojennego – bogaceniem się na wyprawach.” [2] [3]

W ten sposób los dawnych majątków rodowych uległ zmianie, zależnie od pozycji i stanu
właściciela. Rycerstwo bowiem majętności swoje zachowało, a nawet poszerzyło, kmiecie zaś
zachowali je tylko pozornie, gdyż narzucono im pana, który odtąd stał się niejako „właścicielem
nadrzędnym”. Pomimo więc pewnej płynności granicy między kmieciami-dziedzicami, a drobnym
rycerstwem – w XIII wieku drogi życia tych warstw społecznych rozchodzą się bezpowrotnie.”

Ponadto, w trakcie procesu zakładania przez właściciela ziemskiego nowych osad „na surowym korzeniu”, czy to wg „prawa niemieckiego-magdeburskiego”, czy wg „polskiego”: „Wyodrębnienie się warstwy sołtysów i wójtów, o tyle stało się zjawiskiem ważnym, iż to oni właśnie utworzyli trzecią warstwę rycerstwa, po wielmożach i zwykłych rycerzach. Pozostałe zaś warstwy ludności wiejskiej, tj.: kmiecie-dziedzice, kmiecie-osadnicy, półwolni i niewolni – stapiają się powoli w jeden stan , zwany stanem kmiecym.” [3]

W 1300 roku, gdy książę Władysław Łokietek zmuszony został do opuszczenia kraju uciekając
przed Wacławem II czeskim, rozpoczęły się w Polsce rządy czeskie, które choć krótkie -
pozostawiły trwałe ślady w strukturze stanu urzędniczo-rycerskiego. (…) Urzędnicy polscy, na wzór czeski zaczęli jednak przyjmować herby, które niekiedy były odwzorowaniem tradycji rodu, niekiedy zaś przyjmowano gotowe wzory czeskie. Oprócz herbów pozostały w użytku dawne zawołania, którymi rody odznaczały się wcześniej, często razem z dawnym „nazwiskiem” rodowym, które odtąd dodawano do nazwy herbu jako jej synonim (np. Gryf-Świeboda). Czasem „ nazwisko” rodowe czy nawet zawołanie stawało się jedyną nazwą herbu, co prawdopodobnie występuje np. w herbach: Jastrzębiec, Odrowąż (nazwisko rodowe), czy Dołęga (”do łęga!”, czyli „do siodła!” - zawołanie).” (...) Ponadto na wzór czeski urzędnicy poczęli nazywać się „szlachtą”, z czeskiego „`slahta”,niemieckiego „Geschlecht” - ród. Reszta rycerstwa pozostała przy dawnej nazwie „włodyków”. Herby znano w Polsce już dawniej i niektóre rody były w ich posiadaniu nawet od XII wieku, jednak nie były jeszcze w modzie i używano ich rzadko. Dopiero w XIII, a zwłaszcza XIV wieku zaczynają się upowszechniać. Odtąd posiadanie „klejnotu szlacheckiego” stało się wyróżnikiem i przywilejem rycerstwa, w odróżnieniu od innych stanów, które takich symboli nie używały. Jak bowiem powszechnie wiadomo, tzw.”gmerki mieszczańskie” były jedynie znakami pojedynczych osób, a nie herbami rodowymi.” [3]

W ten sposób, poprzez przyjmowanie herbów przez drobniejsze rycerstwo od możnych, już je posiadających, tworzyły się tzw „rody heraldyczne”, których członkowie niekoniecznie musieli być ze sobą spokrewnieni. Wielu z nich udawało się w przyszłości wzbogacić, rozrodzić swe rodziny i powiększyć stan swojego posiadania (i ci utworzyli w efekcie stan „szlachecki”, przetrwały w Polsce aż do XVIII wieku), ale nie wszystkim, bowiem mniej przedsiębiorczym rycerzom „ta sztuka się nie udała” (i ci tracili z różnych powodów, zarówno swe dobra, jak i swoje znaczenie społeczne, a nawet w ogóle „klejnot szlachecki”). Rodziny takie określane były odtąd jako: „herbu zapomnianego”, „herbu nieznanego”, albo „ongiś herbu ...”, a do końca wieku XIX stanowili już niemałą część społeczeństwa.

Proces pauperyzacji i popadania w coraz większą zależność od możnych drobnego rycerstwa jest na tyle długotrwały i skomplikowany, że nie ma sensu go tutaj omawiać, tym bardziej, iż zagadnienia te są wielokrotnie i przystępnie ujmowane w wielu źródłach. Jednym z charakterystycznych zjawisk tego procesu staje się bardzo częste pozbawianie drobnego rycerstwa dziedzicznej (lub nadanej) ziemi przez bardziej przedsiębiorcze inne rody rycerskie.

Ogromną, i coraz większą rolę w tym bezprzykładnym „zdzierstwie” odgrywać będzie jednak już od czasów wczesnego feudalizmu kościół rzymsko-katolicki, zagarniający dla siebie (dobra biskupie i klasztorne), czy to drogą spekulacji, czy zwykłego oszustwa (nagminne fałszowanie aktów darowizny, kupna i testamentów, przejmowanie własności sierot oddawanych do klasztorów i osób zmarłych bezpotomnie, rugowanie innych, sąsiednich rodów itp) coraz większe obszary dawnych ziem rycerskich. Charakterystycznym przykładem tego ostatniego z wymienionych bezprawia, może być choćby wymuszone „kupno” ogromnych dóbr rodu Koziegłowskich z Koziegłów w Księstwie Siewierskim (księstwie piastowskim, w sposób „spekulancki” nabytym w roku 1443 od Piasta śląskiego, księcia Wacława I Cieszyńskiego przez biskupa krakowskiego, Zbigniewa Oleśnickiego). A ponieważ pan na Koziegłowach, Krystyn Koziegłowski IV herbu Lis, nie poczuwał się „do obowiązku” traktowania biskupa krakowskiego jako feudalnego księcia i oddawania mu hołdu lennego, zmuszony był dobra swe w Księstwie Siewierskim w roku 1519 biskupowi krakowskiemu, a księciu siewierskiemu Janowi Konarskiemu, z miastem i zamkiem wyprzedać, po czym ród używał już tylko nazwisko Giebułtowski, od dóbr Giebułtów koło Krakowa. [12] [13]

Dobra biskupie i klasztorne, wyrosłe początkowo na bazie książęcych i królewskich nadań, stale poszerzane przez wyżej wspominany zabór ziem rycerskich, stały się w efekcie ogromnymi latyfundiami i przetrwały aż do czasów nowożytnych (XVIII w. – sekularyzacja majątków kościelnych uchwałą Sejmu Wielkiego).

Równocześnie na przestrzeni wieków rosły stale rzesze byłego drobnego rycerstwa, które zupełnie pozbawione swojej ziemi (nawet wsi dziedzicznych), zostały zrównane ze stanem kmiecym. O ile rodziny takie w okresie rozbicia dzielnicowego i panowania ostatnich Piastów posiadały już „rodowe nazwiska”, wg normalnych zasad gramatycznych utworzone od nazw dziedzicznych wsi (np. Glanowscy od Glanowa, czy Starczynowscy od Starczynowa), wyróżniały się odtąd od reszty społeczeństwa tylko tym nazwiskiem, bo inne stany (kmiecy i mieszczański) zasadniczo nazwiskami jeszcze się nie posługiwały.

Byłe zaś rycerskie rodziny „bez ziemi”, choć nazwiska rodowe nadal posiadały, do stanu szlacheckiego już nie weszły, herbami się pieczętować nie były w stanie. W następnych wiekach dołączyły do tej liczby autentyczne rodziny drobno rycerskie i drobnoszlacheckie, które z różnych względów szlachectwo i ziemię utraciły.


      4. Rycerz średniowieczny konny z XV w. (źródło: Internet, str.: http://newrezume.org/news/2017-01-24-19031)


5. Stan rycerski w czasach Jagiellonów (źródło: PMO-E [11])


Ci jednak spośród „urodzonych”, którzy ongiś otrzymali lub nadal dzierżyli ziemię,
zdobyli immunitety czy nawet urzędy oraz zachowali udokumentowaną tradycję rodową,
wyrobili w sobie przekonanie , a przekonanie to udzieliło się całemu społeczeństwu, że są kimś
lepszym i wyjątkowym. Zamknęli się zatem we własnej „kaście” i tym, co ich od reszty społeczeństwa odtąd odróżniało – była owa „dziedziczna lepszość”. [2]

Ona też poczyna być główną treścią szlachectwa czy włodyctwa i ona pomaga niejednokrotnie przedostać się do stanu człowiekowi, który co prawda rycerzem wcześniej nie był, lecz zachował tradycję pochodzenia z konkretnego rodu. Można więc teraz komuś „naganić szlachectwo czy włodyctwo”, zarzucając mu , że nie pochodzi z rodu. Naganiony zaś musi się z nagany „oczyścić”, tzn. przedstawić świadków stwierdzających,że jest inaczej. Odtąd szlachcic czy włodyka może stracić ziemię i immunitet , może skutkiem tego przestać pełnić służbę wojskową, ale przez to nie przestaje być szlachcicem czy włodyką. Ktoś inny może to posiąść, a mimo to nim nie zostać. W życiu jednak bywało zrazu inaczej.” [3]

Ostatnim „gwoździem do trumny” stanu szlacheckiego w XIX wieku staje się tzw. „weryfikacja szlachty” polskiej, czyli urzędowe potwierdzenie szlachectwa, przeprowadzane przez władze zaborcze w celu objęcia szlachty polskiej spisami heroldii swoich państw.

Z powodu braku w dawnej Rzeczypospolitej jakiegokolwiek urzędu rejestrującego szlachtę, udokumentowanie przynależności do stanu było często bardzo trudne. Szlachta uboga, a taka przeważała ilościowo , szczególnie na Mazowszu i Podlasiu, ale też na południu Polski, miała do dokumentów i papierów stosunek pogardliwy i niechętny, co pięknie opisał Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”. Drewniane dworki płonęły często, tak jak siedziby parafialnych archiwów. Polska specyfika heraldyczna wiążąca z jednym herbem wiele rodzin powodowała, że herby nie były identyfikatorem rodziny. Zapominano więc o nich często całkowicie. Sygnetami, raczej rzadkimi u szlachty uboższej, posługiwano się dowolnie, wypożyczając je nawet sąsiadom, lub od sąsiadów razie sądowej, czy innej potrzeby. Najczęstszą i w zasadzie jedyną kontrolą przynależności do szlachty była opinia sąsiedzka rodzin, przez stulecia trwających na tym samym terenie.” ( HSPP) [5]

Jak wydaje się, losu popadnięcia w całkowitą zależność typu „pańszczyźnianego” uniknęli górale tatrzańscy, którzy wiodąc od dawna wielce specyficzny styl gospodarki pasterskiej na ziemiach, nie nadających się pod uprawę folwarczną - pozostali wolnymi „kmieciami”, choć nie szlachtą. Wolność ich, potwierdzona później nadaniami królewskimi, przetrwała aż do zniesienia pańszczyzny. Charakterystyczne, że aż po czasy nieomal współczesne górale tatrzańscy zachowali pewne tradycje rodowe, czym zawsze się szczycili. Podobnie rzecz miała się z wolnością osobistą pewnego odłamu kozaczyzny ukraińskiej, żyjącego na pograniczu, którzy to kozacy, w zamian za pozostawioną im wolność, obowiązani byli sługiwać wojskowo, najpierw Rzeczypospolitej, później Rosji.

Zmiana ustroju Polski po II wojnie światowej zadaje ostatni cios tzw „urzędowemu szlachectwu”.
Części rodzin szlacheckiego pochodzenia udaje się niejako „przemycić” swoją wyższą rangę społeczną poprzez „wkręcenie się w szeregi „nowej arystokracji”, lub też poprzez opanowywanie dziedzin nauki i kultury, czy zdobywanie silnej pozycji majątkowej. Nie zmienia tego stanu upadek władzy komunistycznej i ponowna zmiana ustroju.
Resztka „pogrobowców „stanu rycerskiego” wiedzie żywot „szarego człowieka” w skomplikowanych, jak to zawsze w Polsce, czasach. Dzisiaj, „nowy gmin” od „nowej arystokracji” odróżnia się przede wszystkim według kryteriów zamożności. Rodowe tradycje nie stanowią już żadnego istotnego kryterium segregacji społecznej, co najwyżej mogą być powodem skrywanego sentymentu, odczuwanego przez niektórych. Ale, czy potrafią dostrzec, ci niektórzy, że ponad 1000 lat temu wszyscy byli wolnymi ludźmi, a ich pozycję oceniało się również jedynie według kryteriów zaradności i zamożności ?

Historia się powtarza. Każdorazowa „arystokracja” wyłania się zawsze nie spośród tych, którzy mieli tradycje rodowe, lecz spośród tych, którzy we wszystkich wiekach podporządkowali się dziejowym przemianom i poczęli służyć aktualnej, nowej władzy. Stare nie wróci. A inni?... Pozostanie po nich tylko pył i echo wspomnień, tak samo jak po tych, którzy w IX i X wieku nie podporządkowali się Piastom. Pył i wspomnienie...,a i to nie zawsze. Dlatego takie wspomnienia mają sens.


Przypisy i Bibliografia:

[*]. Częściowa kompilacja (cytaty ujęte w cudzysłowach) wg. PPPJ [2],
MSKDS [3] i innych źródeł – patrz Bibliografia)

[1]. Czupkiewicz, Najdawniejsze siedziby Słowian, Artykuł, Problemy Nr 2 / 1989

[2]. M. Z. Wojciechowscy, Polska Piastów, Polska Jagiellonów, Dr. św. Wojc., 1946 ( PPPJ )L.

[3]. Mały słownik kultury dawnych Słowian, pod red. L. Leciejewicza, W.P.,
Warszawa 1972 ( MSKDS )

[4]. J. Roszko, Kolebka Siemowita, Iskry, Warszawa 1980

[5]. T. Gajl, Herby szlacheckie Rzeczypospolitej Obojga Narodów, POZKAL, Gdańsk 2003
( HSRON )

[6]. Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, pod red.
B. Chlebowskiego, F. Sulimierskiego, W. Walewskiego i J. Krzywickiego,
nakł. Autorów, druk. „Wiek”, Warszawa 1880 – 1902 ( SGKP )

[7]. S. Górzyński, J. Kochanowski, Herby szlachty polskiej, Wyd. U. W. „Alfa”, Warszawa
1994 ( HSP)

[8]. F. Kiryk, R. Kołodziejczyk (red. - praca zbiorowa), Dzieje Olkusza i regionu olkuskiego,
dwa tomy, PWN, Warszawa, Kraków 1978 ( DORO )

[9]. W. Staśkiewicz (red. - praca zbiorowa), Społeczeństwo polskie od X do XX wieku,
Książ. i Wiedza, Warszawa 1988 ( SP )


[10]. Słownik nazwisk współcześnie używanych w Polsce, pod red. K. Rymuta, Inst. Jęz. Pol.,
P.A.N., wersja internetowa (Rym.)

[11]. Polska – moja ojczyzna, Encyklopedia (...), pod red. J. Marciszewskiego, W. P.,
Warszawa 1979 (PMO – E)

[12]. S. Korusiewicz, Dzieje Księstwa Siewierskiego i Siewierza do roku 1900, Wyd.
Aquarius”, Piekary Śląskie 1990 ( DKS )


[13]. Wikipedia – encyklopedia internetowa i inne źródła internetowe



Uwaga: Wolno kopiować i cytować pod warunkiem
podania źródła i autora